„Stromboli – ziemia boga”

Czarny stożek Stromboli wyrasta z morza niczym ogromna latarnia, od wieków wskazując drogę żeglarzom przeprawiającym się przez wody Morza Tyrreńskiego. To jeden z najbardziej aktywnych wulkanów na świecie – szacuje się, że powstał około 100 tysięcy lat temu. Stromboli fascynuje nie tylko surowym pięknem, ale też niezwykłą regularnością wybuchów – co kilkanaście minut na niebie pojawiają się rozżarzone fontanny lawy. Mimo tej nieprzewidywalności wulkan od tysiącleci stanowił azymut dla marynarzy, a jego rozbłyski, nazywane tu „strzałami”, dawały poczucie orientacji na pełnym morzu.

Wysokość Stromboli liczona od dna morskiego przekracza 2400 metrów, a potężna sylwetka wulkanu sprawia, że nazywa się go niekiedy „wulkanem pięciogwiazdkowym”. Efektowne fotografie lawy wijącej się niczym ogniste rzeki często powstają dzięki długiemu czasowi naświetlania.

Historia wyspy nierozerwalnie wiąże się z morzem i żeglugą. Już w epoce brązu, w rejonie San Vincenzo, istniała osada zamieszkana przez ludność kultury Capo Graziano. Przez stulecia Stromboli było przystankiem obowiązkowym dla kupców przemierzających szlaki między Sycylią a Półwyspem Apenińskim. Legenda mówi, że to właśnie tu Eol – bóg wiatrów – miał swoją siedzibę. Być może opowieść ta symbolizuje dawną umiejętność mieszkańców wyspy odczytywania kierunku wiatru na podstawie unoszącego się dymu wulkanu.

W XIX wieku wyspa przeżywała rozkwit dzięki flocie żaglowców, które łączyły Neapol z Sycylią. Jednak wraz z rozwojem żeglugi parowej i budową kolei łączącej Neapol z Reggio Calabria, znaczenie Stromboli podupadło. Dodatkowo w 1930 roku wielkie tsunami – którego fale sięgały 30 metrów – zmusiło wielu mieszkańców do emigracji. Na początku XX wieku mieszkało tu około 5000 osób, dziś stałych mieszkańców jest zaledwie około 400. Najwięcej ludzi przybywa tu latem – wówczas turystyka pozwala wyspie na krótką chwilę powrotu do dawnej żywotności.

Stromboli, które starożytni Grecy nazywali Strongyle, czyli „okrągła”, ma dwa główne punkty, gdzie przypływają statki i wodoloty. Pierwsze to niewielka Ginostra po stronie południowo-zachodniej, gdzie do 2004 roku pasażerów dowożono łódką z redy do mikroskopijnego portu Pertuso – uznawanego za najmniejszy naturalny port świata. Drugie nabrzeże to Scari w miejscowości San Vincenzo, skąd można dojść na piękne plaże z drobnego czarnego piasku w Ficogrande i Piscità.

San Vincenzo na Stromboli to niewielka miejscowość położona na wschodnim wybrzeżu wyspy, która pełni funkcję głównego punktu osadniczego i centrum codziennego życia mieszkańców. Warto rozpocząć zwiedzanie od kościoła San Vincenzo, którego początki sięgają XVII wieku. Pierwotnie była to niewielka kapliczka wzniesiona w 1615 roku, stopniowo powiększana i przebudowywana. Obecnie przed kościołem znajduje się taras z jednym z najładniejszych widoków na Stromboli i morze, a także na Strombolicchio – charakterystyczną, pionową skałę będącą pozostałością najstarszego stożka wulkanicznego w archipelagu. Strombolicchio przypomina monumentalną fortecę wyrastającą prosto z wody i jest popularnym motywem fotografii.

Spacerując uliczkami San Vincenzo, można zobaczyć tradycyjną zabudowę eolską. Domy mają białe, proste bryły o sześciennym kształcie, a przed wejściami często zachowały się „e pulera”, czyli okrągłe kolumny podtrzymujące belki i pergole. Niegdyś służyły do suszenia winogron na słońcu. Ten typ architektury nie tylko dobrze radził sobie z letnim upałem, ale też był odporny na częste wstrząsy sejsmiczne. W wielu miejscach przed budynkami rosną opuncje, krzewy kaparów i pelargonie, a wąskie uliczki zachowały spokojny, lokalny charakter.

Od kościoła zaczyna się szlak prowadzący w kierunku szczytu Stromboli. Początkowo ścieżka łagodnie wznosi się wśród zielonych krzewów i ciemnego piasku do punktu Prima Rina na wysokości 450 metrów, później teren staje się trudniejszy i wymaga obecności przewodnika wulkanologicznego.

Na miłośników krótszych spacerów czekają trasy takie jak Ścieżka Cmentarna – około godzinna, łatwa trasa idealna dla rodzin z dziećmi. Prowadzi przez pachnące śródziemnomorskie zarośla aż do urokliwego starego cmentarza z grobami ozdobionymi majoliką.

Na wyspie kręcono słynny film Roberta Rosselliniego Stromboli z Ingrid Bergman w roli głównej. To właśnie podczas realizacji tej produkcji reżyser i aktorka przeżyli romans, który odbił się echem w światowych mediach. Do dziś na via Vittorio Emanuele można zobaczyć tablicę upamiętniającą ich pobyt.

Dzięki tej historii Stromboli ponownie trafiło do wyobraźni podróżników i stało się inspiracją dla wielu artystów. Choć dziś wyspa liczy niewielu stałych mieszkańców, ich kultura – łącząca tradycje rybackie, uprawę winorośli i dumę z życia u stóp wulkanu – zachowała wyjątkowy charakter.

Jak dotrzeć na Stromboli

Na Stromboli najłatwiej dostać się drogą morską. Z Włoch kursują regularne połączenia promowe i wodoloty:

🚢 Z Neapolu – szybkie wodoloty i promy odpływają z portu Beverello i Molo Calata Porta di Massa, rejs trwa od około 4 do 6 godzin, w sezonie letnim odbywa się kilka kursów dziennie.

🚤 Z Sycylii – z Milazzo odpływa najwięcej wodolotów (podróż około 1,5–2 godziny). Milazzo to główny port obsługujący Wyspy Liparyjskie.

⛴️ Z Mesyny, Reggio Calabria i Tropei– również dostępne są kursy sezonowe.

Warto pamiętać, że latem liczba połączeń wzrasta, a bilety często się wyprzedają – najlepiej rezerwować je z wyprzedzeniem.

Poniżej przedstawiam Wam mapkę San Vincenzo z zaznaczonymi punktami, które warto odwiedzić:

Zapraszam do zapoznania się z ostatnimi wpisami:
1. Stilo. Perełka romanizmu kalabryjskiego
2. Pizzo. Podróż na zachodnim brzegu Kalabrii
3. Scilla – między mitologią a morzem
4. Pentedattilo, czyli o powrocie do życia niegdyś opuszczonej wioski

2 odpowiedzi na “„Stromboli – ziemia boga””

  1. […] do zapoznania się z ostatnimi wpisami:1. „Stromboli – ziemia boga”2. Śladami przeszłości w Ruvo di Puglia3. Stilo. Perełka romanizmu kalabryjskiego4. Pizzo. […]

    Polubienie

  2. […] do zapoznania się z opisem innej Wyspy Liparyjskiej: „Stromboli – ziemia boga”.A także do ostatnich wpisów:1. Briatico – plaże, choć nie tylko2. Gdzie ziemia staje się […]

    Polubienie

Dodaj komentarz