Rowerem przez San Pietro: Niezapomniana przygoda na sardyńskiej wyspie

Miasto Carloforte, położone na wyspie San Pietro, opisywałem już w tym wpisie Carloforte – miasto na wyspie Świętego Piotra. Dzisiaj jednak chciałbym zaprosić Was do przeczytania o tym, jak pokonaliśmy wyspę San Pietro na rowerze. Może będzie to dla kogoś inspiracja?

Naszą podróż zaczęliśmy od porannej pobudki przed 6.00, aby dotrzeć na rowerach z Sant’Antioco do Calasetty. Poranny rozruch wynosił około 10 km. Po dotarciu do Calasetty od razu udaliśmy się do portu, bo właśnie stąd odpływają promy m.in. do Carloforte, czyli naszego punktu startowego. Połączenia są obsługiwane przez promy firmy Delcomar. Koszt podróży w jedną stronę dla jednej osoby plus rower to 7,70 € lub 13,30 €, jeżeli wybierzemy od razu opcję w tę i z powrotem (andata e ritorno). Podane ceny obowiązują w okresie czerwiec–wrzesień. Poza sezonem może być taniej.

Czekamy więc na nasz prom, który rusza z Calasetty o 7.35. Bilety kupione, wchodzimy na prom, panowie z obsługi pomagają nam w przypięciu rowerów, aby podczas rejsu nic się z nimi nie stało. Nam pozostaje wejść na górny pokład, aby wypić poranne espresso lungo i zjeść rogala. Podróż promem trwa około 30 minut.

Po dotarciu do naszego punktu startu, ruszamy główną promenadą w lewo (kierunek południowy) w stronę ex-salin, o których mogliście przeczytać w tym wpisie Saliny południowej Sardynii. Dotarłszy do „wejścia” na teren dawnych salin, zmieniamy nawierzchnię asfaltową na drogę szutrowo-utwardzoną – Via del Sale – aby spokojnie objechać teren salin, mijając przy okazji dawne maszyny używane do produkcji soli. Z samego rana udaje nam się zaobserwować różne ptaki brodzące w płytkich wodach, dostrzegamy też jednego flaminga.

W pewnym momencie wracamy na główną drogę – Loc Segni – którą przejeżdżamy około 200 metrów, a następnie skręcamy w lewo, aby ponownie zbliżyć się do salin i wyjechać na skrzyżowaniu tuż obok cmentarza. Stąd skręcamy w prawo (na południe) i pokonujemy około 4 km drogą asfaltową. Możecie pomyśleć: sporo tej jazdy po asfalcie. Jednak otoczenie, przyroda i krajobraz, które nam towarzyszą, to coś niesamowitego. Lekki poranny wiatr zachęca do pewnego pokonywania tego odcinka.

W połowie drogi zbaczamy trochę z obranego kursu, aby odwiedzić Spiaggia di Punta Nera i zrobić krótki przystanek. Po chwili spędzonej na plaży wracamy na główną drogę i ruszamy dalej, aż zobaczymy znak kierujący nas na Spiaggia La Bobba i Punta delle Colonne. Tutaj skręcamy w lewo i z górki zjeżdżamy w kierunku wybrzeża.

Kiedy dojechaliśmy do końca głównej drogi, najpierw wybraliśmy się na Spiaggia La Bobba. Po wykonaniu serii zdjęć, wróciliśmy na rozwidlenie i wybraliśmy ścieżkę prowadzącą nas na Le Colonne. To tutaj doznaliśmy niesamowitych wrażeń wizualnych. Wąska kamienna dróżka prowadząca nad wybrzeżem i wysokimi klifami, w otoczeniu przyrody i w pełnym słońcu, z widokiem na turkusową wodę – to obraz, który nadal przywołuję w pamięci. Zrobiliśmy przerwę w punkcie widokowym, aby zrobić zdjęcia Le Colonne, następnie pochodziliśmy po skalistym wybrzeżu, cały czas kontynuując naszą podróż wzdłuż ścieżki.

Właśnie tutaj zrobiliśmy dłuższy postój. Zachwycił nas położony „po drodze” dom, który tak świetnie wpasowuje się w krajobraz, że nawet otworzyliśmy różne aplikacje w poszukiwaniu informacji, czy jest on do wynajęcia. W takim otoczeniu mógłbym spędzić całe lato.

Po przerwie wróciliśmy tą samą drogą do Strada Provinciale 103, aby kontynuować jazdę w kierunku południowo-zachodnim. Dojechaliśmy do skrzyżowania i kierowaliśmy się z powrotem do miasta Carloforte, do którego – zgodnie z oznakowaniem – mieliśmy 5,4 km. Droga z dość wymagającym podjazdem, który jednak rekompensuje całkowicie, czekający po chwili, niemniejszy, zjazd.

Po dotarciu do miasta zapięliśmy rowery przy głównej promenadzie i wybraliśmy się na śniadanie do jednego z tutejszych barów. Po posileniu się i zakupieniu kolejnych butelek wody w Conadzie, udaliśmy się promenadą na północ wyspy, drogą Via Cavour, z której odbiliśmy w lewo w drogę Sandro Pertini, pnącą się licznymi zakrętami w górę. Trzymając się głównej drogi, jechaliśmy dalej w przepięknym otoczeniu przyrody, kierując się Strada Comunale La Punta.

Po kilku kilometrach jazdy na horyzoncie pojawiła się dawna oraz nowa przetwórnia tuńczyka, przy której zatrzymaliśmy się na zdjęcia. Następnie, po około 150 metrach, dotarliśmy do Spiaggia della Punta, z której skalistego brzegu podziwialiśmy sąsiadujące wyspy: Isola Piana i Isola dei Ratti.

Ale to, co dobre, nie może trwać wiecznie. Wracaliśmy do Carloforte tą samą drogą. Cała opisana trasa rowerowa zajęła nam około 4 godzin, a na samej wyspie San Pietro przejechaliśmy około 30 kilometrów. Czy polecamy zwiedzanie wyspy w taki sposób? Jak najbardziej!

Po powrocie do portu w Carloforte i zakupie biletów, wsiedliśmy na prom odpływający z wyspy o 12.40. Faktem jest to, że jazda rowerem z Calasetty do Carloforte, w pełnym sardyńskim słońcu, nieźle nas wymęczyła. Tym bardziej, że wybraliśmy inną niż rano drogę. W ten oto sposób z obiecanych 10 km, zrobiło nam się 18 km, przez sam środek górzystej wyspy. Zmęczeni, ale jednocześnie szczęśliwi, dotarliśmy do Sant’Antioco. Tutaj warto wspomnieć skąd wypożyczyliśmy rowery. Wybraliśmy wypożyczalnię Sant’Antioco 2 GO – Noleggio Auto – rowery sprawdzone, z całym oprzyrządowaniem i z przemiła, fachową obsługą. Wypożyczaliśmy rowery na 3 dni, a właściciel dał nam rabat.

Poniżej wstawiam również mapkę naszej trasy, idealna ona nie jest, jednak daję obraz jak można poruszać się po wyspie na rowerze:

Czy wpis Wam się spodobał? Dajcie znać w komentarzu.

Ciao!

Zapraszam do zapoznania się z ostatnimi wpisami:
1. Cortina d’Ampezzo w letniej odsłonie
2. Parco territoriale attrezzato Sorgenti solfuree del Lavino
3. Corigliano Calabro – czyli krętymi schodami do nieba
4. Wąwóz Gorropu – coś więcej niż trekking
5. Rossano – „Rawenna południa”

Dodaj komentarz