
Katania to drugie co do wielkości miasto Sycylii, znane z intensywnego życia ulicznego i widoków na Etnę. Więcej o samej Katanii znajdziecie we wpisie: Katania – sycylijska przygoda, a tym razem chciałbym zaproponować coś innego – wycieczkę wąskotorową koleją Ferrovia Circumetnea, która okrąża wulkan. W tym wpisie pokazuję, jak zaplanować taką podróż, skąd wyruszyć i czego możecie się spodziewać po drodze. My jechaliśmy na początku 2025 roku, więc część informacji dotyczy tamtego okresu, ale starałem się je możliwie zaktualizować.

Historia linii Ferrovia Circumetnea
Historia tej linii sięga końca XIX wieku. Budowa była możliwa dzięki koncesji przyznanej specjalnemu konsorcjum, które przekazało realizację projektu spółce powiązanej z brytyjskim przedsiębiorcą Robert Trewhella. W zarządzie byli także przedstawiciele wpływowej rodziny z Katanii – Michele Scammacca Asmundo oraz Francesco Asmundo.

Początkowo planowano pełną pętlę wokół Etny i powrót do Katanii, ale ostatecznie z tego zrezygnowano i zdecydowano się na jednotorową linię wąskotorową. Pierwszy odcinek, między Katanią a Adernò (dzisiejsze Adrano), uruchomiono 2 lutego 1895 roku, a całość ukończono w 1898 roku – od Riposto do Katanii. Pociągi parowe poruszały się wtedy z prędkością około 27 km/h. Budowa była sporym przedsięwzięciem – powstały mosty, tunele i wiadukty, a także stacje i zaplecze techniczne. Początkowo używano 12 parowozów, nazwanych od miejscowości na trasie, a sama linia miała duże znaczenie dla regionu, bo poprawiła komunikację m.in. z miejscowościami takimi jak Bronte, Maletto, Randazzo czy Linguaglossa.

Na początku XX wieku trasą podróżował pisarz Edmondo De Amicis, a w 1911 roku również król Wiktor Emanuel III z królową Eleną Czarnogórską. W 1937 roku wprowadzono nowocześniejsze wagony spalinowe Fiat ALn 56, tzw. „littorine”, które były szybsze i tańsze w eksploatacji, co skróciło czas przejazdu o połowę. W ostatnich dekadach kolej jest modernizowana i integrowana z transportem miejskim Katanii – część trasy przeniesiono pod ziemię, a infrastruktura jest przebudowywana. W 2024 roku zamknięto odcinek Borgo–Paternò w związku z rozbudową metra, przez co wprowadzono komunikację zastępczą.
W 2025 roku zamówiono także nowoczesne pociągi wodorowe, które mają obsługiwać część trasy, choć funkcjonowanie kolei bywa uzależnione od sytuacji – np. pogody, która potrafi czasowo wstrzymać ruch.
Nasza podróż

Naszą podróż zaczęliśmy wcześnie rano, bo odjazd naszego pociągu z Paternò miał być o 8.59. Najpierw metrem dojechaliśmy do stacji Nesima w Katanii, a następnie autobusem do Paternò. Przydatna grafika znajduje się na stronie przewodnika pod tym linkiem. Warto wiedzieć, że przystanek znajduje się przy Via Lorenzo Bolano, a nie na górnym poziomie przy torach – my na początku trochę się pogubiliśmy. Po około 25 minutach jazdy autobus FCE zatrzymuje się tuż przy stacji kolejowej. Na miejscu czekają charakterystyczne wagony – bardziej przypominające tramwaje niż klasyczne pociągi.


Chociaż jak dowiedzieliście się we wstępie o historii linii, są one teraz zmieniane na nowoczesne tabory. Sama jazda od początku jest ciekawa, ale widoki robią się naprawdę interesujące dopiero za Adrano – pojawiają się czarne skały wulkaniczne, pola, drzewa cytrusowe i szerokie doliny.
Najlepsze widoki na Etnę zaczynają się w okolicach Bronte, choć u nas akurat w tym momencie do wagonu dosiadła się spora wycieczka, więc warunki do zdjęć były średnie. Naszym przystankiem było Randazzo, gdzie wysiedliśmy na dłużej po około 1,5-godzinnej jeździe. To niewielkie miasto z zabudową z ciemnego kamienia wulkanicznego i dobrze zachowanym centrum – można tu spokojnie pospacerować, zobaczyć kilka kościołów i zatrzymać się na coś do jedzenia. My wybraliśmy na śniadanie: La Pasticceria Caggegi.








Po zwiedzaniu wróciliśmy na stację, żeby jechać dalej w stronę Riposto… i wtedy okazało się, że nic nie jest takie oczywiste. Pociąg nie przyjeżdżał, więc zapytaliśmy pracownika stacji – wtedy dowiedzieliśmy się, że na tym odcinku działa komunikacja zastępcza. Autobusy odjeżdżają z placu przy dworcu, więc szybkim krokiem ruszyliśmy na miejsce, przekonani, że pewnie już po wszystkim. Ale zapomnieliśmy, że na Sycylii czas biegnie inaczej. Na szczęście autobus nadal stał i czekał… tylko na nas.

W środku byliśmy tylko my i kierowca, który szybko okazał się świetnym przewodnikiem – opowiadał o okolicy, zwalniał przy ciekawszych miejscach i dzielił się lokalnymi historiami. W pewnym momencie zatrzymał się nawet przy komisariacie policji i tłumaczył nam, co się dzieje – tej nocy zatrzymano kilku członków sycylijskiej mafii, a przed budynkiem stały ich rodziny. Cała sytuacja była dość surrealistyczna, ale dobrze pokazuje, jak nieprzewidywalna potrafi być taka podróż.






W kolejnych miejscowościach dosiadało się kilku pasażerów. Naszą stacją końcową było Riposto. Już od okolic Piedimonte Etneo rozciąga się panorama na wybrzeże, co czyni podróż jeszcze bardziej atrakcyjną. Kierowca autobusu wysadził nas kilkadziesiąt metrów od stacji kolejowej w Riposto. Szybko kupiliśmy bilety w biletomacie do Katanii i czekaliśmy na pociąg. Riposto położone jest przy głównej linii kolejowej Sycylii, co sprawia, że pociągi do Katanii kursują dość często.
Ceny biletów oraz inne informację

Koszt przejazdu autobusem FCE z okolic stacji Nesima do Paternò wynosi zazwyczaj około 2,5–3,5 €, ponieważ jest to odcinek podmiejski objęty taryfą kilometrową. Następnie podróż koleją Ferrovia Circumetnea na trasie Paternò–Riposto, która obejmuje znaczną część linii wokół Etny, kosztuje średnio około 5–7 €. W praktyce należy jednak uwzględnić, że niektóre odcinki – zwłaszcza między Randazzo a Riposto – mogą być obsługiwane autobusową komunikacją zastępczą, co wiąże się z koniecznością przesiadki. Łączny koszt przejazdu na całej trasie wynosi więc zazwyczaj około 8–10 €.
Za niewielką kwotę, rzędu kilku euro, podróż koleją Ferrovia Circumetnea to jedna z najbardziej „ekonomicznych” atrakcji Sycylii. Trasa prowadzi u podnóża Etny, oferując zmieniające się krajobrazy – od surowych, wulkanicznych terenów po zielone winnice i gaje cytrusowe, a momentami także widoki na wybrzeże. To nie tylko środek transportu, ale pełnoprawna atrakcja sama w sobie, pozwalająca zobaczyć mniej oczywistą, autentyczną stronę wyspy.
Jak podoba Wam się opis trasy? Dajcie znać w komentarzu!
Ciao!
Zapraszam do ostatnich wpisów:
1. Co kryją groty Zungri
2. Rowerem przez San Pietro: Niezapomniana przygoda na sardyńskiej wyspie
3. Cortina d’Ampezzo w letniej odsłonie
4. Park terytorialny Sorgenti Solfuree del Lavino w Abruzji
5. Corigliano Calabro – czyli krętymi schodami do nieba
6. Wąwóz Gorropu – coś więcej niż trekking
Dodaj komentarz