Wybierając się do Abruzji, nie sposób ominąć masywu Gran Sasso, który jest najwyższym masywem włoskich Apeninów. Dominujący nad okolicą szczyt Corno Grande – najwyższy w masywie – zachwyca swoim majestatem. Wysokość tego „Wielkiego Rogu” (wł. Corno Grande) wynosi 2912 m. n.p.m. Zapraszam do przeczytania wpisu o tym, jak staraliśmy się zdobyć ten szczyt.
 |
| Corno Grande |
 |
| Hotel na Campo Imperatore |
Postanowiliśmy wchodzić na szczyt z jego zachodniej strony. W tym celu udaliśmy się na parking znajdujący się na płaskowyżu Campo Imperatore. To właśnie tu, w hotelu, przez około 15 dni w 1943 roku przebywał w więzieniu Benito Mussolini. Hotel stoi do dzisiaj, w niezmienionej formie, jednak od 2022 roku trwa jego generalny remont. Droga do płaskowyżu ze wschodu obfituje w liczne zakręty, ale mijane widoki wynagradzają cały trud jazdy. Płaskowyż Campo Imperatore jest również miejscem, gdzie swoją siedzibę ma obserwatorium astronomiczne, które działa od lat 50. XX wieku. Zarówno hotel, jak i obserwatorium, możemy oglądać tylko z zewnątrz.


Kierując się drogą obok obserwatorium astronomicznego, trzymając się prawej strony weszliśmy na trasę, która miała nas zaprowadzić na najwyższy szczyt. Jak się miało później okazać, daliśmy się nieco zwieść oznaczeniu tej trasy jako „normalnej”. We Włoszech określenie „normalne” w przypadku tras górskich wskazuje, że trasa jest „najłatwiejsza” i najwięcej osób decyduje się wybrać tę trasę. Jak jednak wyglądała nasza „normalna trasa”? Mając po prawej i lewej stronie strome zbocze, posuwaliśmy się naprzód wąską ścieżką. Widoki niesamowite, momentami wzbudzały we mnie lęk wysokość i towarzyszącą mu wizję spadania w przepaść… Będąc na wysokości 2350 m. n.p.m., dotarliśmy do grani Corno Grande, gdzie kierując się znakami wybraliśmy ścieżkę czerwoną 103. Przed nami była jeszcze długa wędrówka po zboczach góry, które w połowie drogi stają się naprawdę strome i wymagają lekkiej wspinaczki, podskoków, przytrzymywania się i balansowania.



Tym oto sposobem znaleźliśmy się na Sella del Brecciaio o wysokości 2506 m. n.p.m.. Chwila odpoczynku z widokiem na otaczający krajobraz wynagrodziła nam wspinaczkę i trud całej drogi. Pomimo tego, że Corno Grande zdobywaliśmy w październiku pogoda bardzo nas rozpieściła: 19 stopni i prawie bezchmurne niebo. Odpoczywają na skałach, mijały nas kolejne osoby i grupy, które serdecznie nas pozdrawiały i wchodziły w krótkie pogawędki.
Po krótkim odpoczynku, ruszyliśmy w dalszą drogę. Chociaż droga to chyba zbyt delikatne słowo na określenie naszej dalszej trasy. Bo tutaj już zaczęła się wspinaczka na całego, bez przytrzymywania się rękoma i balansowania na wapiennych kamieniach, trudno byłoby w ogóle się utrzymać. Będąc na wysokości 2670 m. n. p. m., stwierdzaliśmy, że tyle nam wystarczy i udaliśmy się w drogę powrotną, która na stromych zejściach odbywała się na czworakach.
 |
| Schronisko góskie |
Końcową część trasy trochę zmodyfikowaliśmy i odbiliśmy w kierunku Rifugio Duca degli Abruzzo, pięknie położonym schronisku górskim na wysokości 2388 m. n.p.m. Tutaj ponownie zrobiliśmy sobie przerwę, by następnie udać się w dół w kierunku naszego parkingu.
 |
| Obserwatorium astronomiczne |
Ważna informacja jest taka, że w okresie od października do maja niektóre schroniska pozostają zamknięte i działają tylko w sezonie letnim.
 |
| Widok na płaskowyż |
Pomimo tego, że hotel Campo Imperatore przechodzi remont, tuż obok działa mniejszy obiekt oferujący miejsca noclegowe, restaurację oraz punkt informacyjny.
Oczywiście w czasie jazdy samochodem po bezkresnych dolinach mijaliśmy liczne stada krów, owiec i koni.
Ciao!
Jeśli zainteresowała Was Abruzja, zapraszam do zapoznania się z innymi wpisami dotyczącymi tego regionu:
1. Santo Stefano di Sessanio
2. Castelvecchio Calvisio – abruzyjska wioska w średniowiecznym wydaniu
3. Rocca Callascio – niesamowita wędrówka
4. L’Aquila – miasto w (wiecznej) budowie.
Dodaj odpowiedź do Gdzie ziemia staje się księżycem – Taras Dolomitów – Moja włoska l'avventura Anuluj pisanie odpowiedzi