Zawsze kiedy jestem, czy to w muzeum, czy odwiedzam jakieś historyczne miejsce, lubię podchodzić do okien i spoglądać na świat z tej perspektywy.
Co widzę? Różne rzeczy – dachy, dziedzińce, fragmenty ulic, ludzi, czasem tylko światło i cień. Mam poczucie, że widok za oknem w takich miejscach mówi więcej, niż się z pozoru wydaje – jakby ujawniał drugie dno opowieści, które to miejsce nosi w sobie. To nie tylko spojrzenie na świat na zewnątrz, ale też sposób, by lepiej zrozumieć to, co wewnątrz.


Okna są jak ramy obrazu – zamykają jakiś wycinek rzeczywistości, a jednocześnie nadają mu sens. To, co znajduje się za szybą, staje się niemal kompozycją, wyborem, komentarzem. Czasem to właśnie to, co widać z okna, pozwala mi lepiej poczuć ducha epoki, wyobrazić sobie, co mogli widzieć ludzie żyjący w tym miejscu przed wiekami. Przez chwilę patrzę ich oczami. Świat widziany przez okno to świat nieco oddalony, ale właśnie przez to bardziej symboliczny – jakby to, co codzienne, zamieniało się w coś pełnego znaczenia.

W tych momentach okno nie jest tylko elementem architektury – staje się medium między przeszłością a teraźniejszością, między mną a światem.


A Tobie jakie przychodzą skojarzenia? Jakie widoki za oknem lubisz?

Dodaj odpowiedź do Pentedattilo, czyli o powrocie do życia niegdyś opuszczonej wioski – Moja włoska l'avventura Anuluj pisanie odpowiedzi